Z uśmiechem przekroczyłam próg klubu, w którym miałam pracować. Jak na razie Elmo wyglądało na spokojne miejsce – całkowite przeciwieństwo moich poprzednich miejsc zamieszkania. Niby zapragnęłam spokojniejszego życia, ale nie do końca potrafię egzystować bez dreszczyku emocji, żonglerki słowami, która może zamienić się bójkę na pięści, więc podjęłam się pracy jako barmanka. To się nazywa łączenie przyjemnego z pożytecznym – nie będę biedować, a i wciąż pozostanę w formie.
Właściciel oprowadził mnie po klubie i przedstawił zakres obowiązków, przy okazji sprawdzając czy mam odpowiednie umiejętności. Nie chodzi tu o nic zbereźnego tylko czy faktycznie jestem po kursie barmańskim. Mimo początkowej nieufności przekonał się, że znalazł odpowiednią osobę na to stanowisko i postanowił, że już dzisiaj zacznę pracę, na co przystałam bez oporów. No bo kto odmówił by pracy w miejscu gdzie może z umiarem, za darmo pić alkohol, poznać masę nowych ludzi i ubierać się jak tylko chce? Chyba tylko ktoś głupi. Ponieważ nie było jeszcze południa rozpakowałam swoje rzeczy i głośno śpiewając ugotowałam obiad. Nie zauważyłam, by ktoś jeszcze ze mną mieszkał, co jest trochę smutne, ale nie można mieć wszystkiego. Z braku lepszych zajęć zapadłam w sen by być w pełni zregenerowaną w pracy, co okazało się dobrym pomysłem.
Po obudzeniu się jak zwykle poświęciłam pół godziny na intensywny trening. Nic tak nie rozbudza jak krótki, morderczy trening. Kawa smakuje po nim całkiem inaczej, a prysznic jest przyjemniejszy niż zwykle. Nie do końca wycierając skórę wciągnęłam na siebie czarne jeansy i czarny gorset, narzucając na niego koszulę w czarno-czerwoną kratę. Szybki makijaż, glany, skórzana kurtka i już pędziłam by nie spóźnić się na swoją pierwszą zmianę rozpoczynającą się punkt 20.
Klub był już pełen ludzi – nic dziwnego skoro otwierano go o 17. W nocy wyglądał całkiem inaczej niż za dnia – był głośny, ciasny, wypełniony ludźmi mającymi swoją historię, uczucia i plany na przyszłość. Od razu rzuciłam się w wir pracy w nadzieją na poznanie kogoś nowego.
Ktoś odpisze nowej barmance?
Słowa: 320
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Esmeralda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Esmeralda. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 stycznia 2019
niedziela, 6 stycznia 2019
Esmeralda!
Imię: Esmeralda
Płeć: kobieta
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 07.12.1998
Orientacja: heteroseksualna
Profesja: Barmanka studiująca literaturoznawstwo
Miejsce zamieszkania: Magiczna Kraina
Charakter: Ciężko opisać charakter Esmeraldy, ponieważ nie wiadomo czego się po niej spodziewać. Uwielbia towarzystwo ludzi, czuje się dobrze w dużej grupie czy miejscach gdzie może poznać nowe twarze. Z drugiej strony potrafi czasami zamknąć się w pokoju i nie wyściubiać nosa za drzwi przez kilka dni. Dla przyjaciół zrobi wszystko, ale kiedy ktoś zawiedzie ją więcej niż raz może mieć problem z odzyskaniem straconego zaufania. Ma miękkie serce skłonne do pomocy, ale nie daj się na to nabrać. Jest strasznie uparta, łatwo ją zdenerwować, co zwykle kończy się potłuczonymi naczyniami, trzaskającymi drzwiami a nawet krwią. Jednak dość szybko wypala się i jeśli nie miała racji potrafi przeprosić. Czasami wpada na szalone, mniej lub bardziej głupie pomysły. Ma w sobie dziecięcą radość i naiwność, która potrafi wpędzić ją w kłopoty czy nieciekawe towarzystwo. Przez życie idzie tak by się nie nudzić i mieć co wspominać, jednak ma swoje zasady, których nie łamie. Nigdy nie dopuści się zdrady, nie ważne czy partnera czy przyjaciół, jeśli zawini – przyzna się do tego. Potrafi zniknąć bez słowa, paląc za sobą wszystkie mosty, bez żadnego wytłumaczenia. Nienawidzi być zależna od innych czy mówić komuś o swoich problemach, mimo że czasami potrzebuje pomocy. Uwielbia wyzwania, ale ciężko znosi porażki i szybko się poddaje. Nie lubi nudy, dlatego ma słomiany zapał i łapie się wielu zajęć, porzucając je dość szybko.
Zainteresowania: Kocha czytać i pisać – stąd taki, a nie inny kierunek studiów. Od zawsze interesowała się fantastyką i mitologią, nie tylko grecką. Pisze wiersze i opowiadania, ale raczej do szuflady – mało komu je pokazując. Czasem bawi się w fotografa, innym razem w kucharkę. Uwielbia długie wędrówki po lesie i górach – zarówno w ludzkiej, jak i wilczej postaci. Wieloma rzeczami interesuje się tylko przez chwilę by potem to porzucić, jednak część zdobytej wiedzy zostaje w jej głowie.
Aparycja: Esmeralda jest dość niska, bo mierzy zaledwie 162 cm. Ma śniadą skórę, ciemne włosy, które nosi rozpuszczone lub spięte w wysokiego kucyka. Jej brązowe, prawie czarne oczy są duże i zazwyczaj podkreślone makijażem. Lubi nosić ubrania opinające jej sylwetkę, jednak nie sugerujące, że jest „pierwszą lepszą spod latarni”. Jej styl doskonale pasuje do niegrzecznej dziewczyny, buntowniczki a wysportowana sylwetka tylko pogłębia to wrażenie.
Wygląd: Jako wilk Esmeralda wciąż jest nie za duża – ma zaledwie 60 cm w kłębie. Niewielki wzrost ma jednak swoje zalety. Jest bardzo zwinna, a jej łapy są mocne i umięśnione co pozwala jej na pokonywanie długich dystansów. Ma średnio długą sierść, która jest biało-rudo-czarna. Jest szczupła, lecz gdy biegnie widać poruszające się pod futrem mięśnie.
Rodzina:
Ojciec: Garry, apodyktyczna głowa rodu. Uważa, że wszystko powinno być tak jak on uważa, nie znosi sprzeciwu i nieposłuszeństwa. Najważniejszy dla niego jest honor rodu, to co czują bliscy mało go interesuje.
Matka: Miranda, uległa mężowi, cicha kobieta. Nie ma własnego zdania od kiedy stała się częścią rodu Idhunn.
Rodzeństwo: Kima i Maki – 12 letnie bliźnięta, ukochane dzieci rodziców. Oboje rozpieszczeni o granic możliwości, z ojcowską mantrą o honorze wtłaczaną im do głów
Partner: Brak
Historia:
Esmeralda urodziła się jako pierwsze dziecko młodego małżeństwa – Garrego i Mirandy Idhunn. Dorastała w bogatej posiadłości jednego z bogatszych wilkołaczych rodów południa. Nie brakowało jej prawie niczego – miała zabawki, opiekunki, nauczycieli. Jednak w jej życiu było bardzo mało rodzinnego ciepła. Miała zachowywać się jak na pierworodną przystało, z gracją i wdziękiem. Było to sprzeczne z charakterem dziewczynki, która od najmłodszych lat była buntowniczką wspinającą się po drzewach i biegającą po lesie. Kiedy miała 8 lat urodziło się jej młodsze rodzeństwo a ona z czasem poszła w zapomnienie. Była niepotrzebna skoro Kima i Maki okazali się dziećmi idealnymi. Próbowała zaprzyjaźnić się z nimi, pokazać inne życie, niestety nie udało się jej to. Nie nawiązała z nimi żadnej więzi, i tak samo jak z rodzicami, nie utrzymuje kontaktu.
W dniu swoich 16-stych urodzin po prostu wyszła z rodzinnej willi i więcej tam nie wróciła. Bardzo szybko okazało się, że jej wolność nie potrwa długo – została postrzelona przez łowcę wilkołaków. Z pomocą przyszła jej grupa banitów, która uratowała ją. Przez jakiś czas żyła z nimi, ucząc się wielu rzeczy potrzebnych do przeżycia samotnemu wilkołakowi - to oni mieli największy wpływ na jej charakter. Nie był to łatwy czas dla młodej wilczycy wychowanej w bogatym domu. Większość banitów znała jej nazwisko i musiała poświęcić dużo pracy by nie patrzono na nią jak na bogatą, głupią panienkę. Wysiłek opłacił się a Esmeralda spędziła kilkanaście wspaniałych miesięcy ucząc się „prawdziwego życia”. Po jakimś czasie odezwał się w niej głos rządny przygód , więc ruszyła dalej. Kolejnym przystankiem w jej życiu była Arena Walk – miejsce gdzie wilkołaki nielegalnie walczą za pieniądze, dla siebie lub stowarzyszeń do których należą. Esmeralda po trzech wygranych z rzędu walkach dostała propozycję dołączenia do jednego z nich. Przez rok walczyła za pieniądze tylko po to by pewnego dnia pożegnać wszystkich i ruszyć dalej. Dziś, po czterech latach od opuszczenia rodzinnego domu w końcu chce spróbować osiąść gdzieś na stałe. Marzy jej się spokojne życie, ale kto wie czy dawne umiejętności nie okażą się przydatne?
Ciekawostki:
* kontroluje przemianę niezależnie od fazy księżyca, czego nauczyła się żyjąc z banitami
* marzy o zrobieniu sobie tatuażu, ale nigdy nie miała okazji
* gada przez sen
* teoretycznie chciała zacząć normalne życie, ale praca barmanki pozwala jej na kontakt z półświatkiem, w którym całkiem nieźle się odnalazła
* nikomu o tym nie mówi, ale utrzymuje minimalny kontakt z banitami i wojownikami z Areny
chciałaby nauczyć się jeździć konno
Subskrybuj:
Posty (Atom)

