Strony

środa, 9 grudnia 2020

Od Jimina do Andrewa

 Gdy mężczyzna wszedł pod prysznic, ja w tym czasie runąłem na jego łóżko unosząc rękę ku sufitowi i uważnie przyglądając się wręcz idealnie pasującej obrączce. Kiedyś (gdy jeszcze żyłem na własnym utrzymaniu) lubiłem nosić sygnety i zakładałem je dość często, bo dodawały mi powagi. Plus dzięki nim często miałem większe branie niż zwykle. Cóż, diabeł tkwi w szczegółach, prawda?

 - Jak to nie możesz tego zdjąć pajacu? - warknąłem w odpowiedzi na jego krzyk. 

Uniosłem się leniwie z idealnie pościelonego łóżka i wstałem wyraźnie niezadowolony po czym łaskawie skierowałem swoje kroki do łazienki szatyna. 

 - Mógłbyś się ubrać? - spytałem unosząc brwi ku górze gdy tylko zauważyłem jego nagie ciało.

Wróć. Jego perfekcyjne nagie ciało. Prawda była taka, że kręcił mnie jak cholera, miałem to szczęście, iż mój sponsor był przystojny i spełniał wszystkie moje wymagania. W końcu nie zrobiłbym z siebie dziwki dla jakiegoś ohydnego starucha. Nawet ja posiadałem resztki moralności i zahamowań. Andrew był szczupły, aczkolwiek widać było lekki zarys mięśni. Do tego bardzo wysoki, a kruczoczarne włosy odznaczały się na tle bladej skóry. Lepiej trafić nie mogłem. Oblizałem się lustrując go wzrokiem od góry do dołu.

 - Nie mógłbym, bo wtedy pozbawiłbym cię tego pięknego widoku. - Podszedł bliżej i na ułamek sekundy chwycił mój podbródek tak bym patrzył się mu prosto w oczy.

- Nie jest mi on do niczego potrzebny wyobraź sobie. - Odepchnąłem go od siebie, a on odsunął się aczkolwiek zapewne dla tego, że sam tak postanowił aniżeli pod wpływem mojej siły, bo tak naprawdę jej nie miałem.

Delikatnie chwyciłem jego dłoń, na której znajdował się zakupiony nie tak dawno pierścionek i przyjrzałem mu się uważnie. On również wydawał się wręcz idealnie leżeć na palcu mężczyzny przez co nie powinno być żadnych problemów ze ściągnięciem go. Nie uciskał ale nie był też luźny. Jakby wykonany idealnie na zamówienie z dokładnością co do milimetra. Przejechałem opuszkiem po obrączce, a następnie chwyciłem chcąc ściągnąć ją jednym płynnym ruchem. Z rozczarowaniem doszedłem jednak do wniosku, że nic to nie działo. Zamyśliłem się na chwilę próbując wszelkich sposobów - kręcąc nim na boki, czy ciągnąć jeszcze mocniej.

 - Cholera. - zakląłem cicho nie wiedząc co zrobić. - Mój się zdejmuje normalnie. Patrz. - Powiedziałem chcąc na potwierdzenie swoich słów właśnie to wykonać, aczkolwiek również z marnym skutkiem.

 - No co jest... - Zaczął Andrew przyglądając się moim nieudolnym próbom zrobienia czegokolwiek. - Nie wiem dlaczego to nie działa...

Zacząłem przyglądać się własnej dłoni niczym dzieciak, który pierwszy raz w życiu zobaczył biedronkę i koniecznie musi obejrzeć ją z każdej strony, a następnie dotknąć i dokładnie zbadać. 
Przez myśl przemknęło mi, że może powinienem po prostu wygooglować w internecie co nieco i znaleźć jakiś sposób na zdjęcie tego cholernego pierścionka. Wtedy będę mógł pochwalić się Andy'emu i patrzeć jak ten męczy się ze zlikwidowaniem własnego problemu. Uśmiechnąłem się zadziornie sam do siebie.

 - Idź się umyć. A ja coś jeszcze pomyślę. - Dodałem po chwili przybierając przy tym obojętny ton głosu.

 - Tobie też by się przydało nie sądzisz? - Dobrze wiedziałem co ma w planach zaproponować i musiałem przyznać, iż propozycja sama w sobie była dość kusząca zwłaszcza, że ostatnio nie miałem okazji i czasu (ani ochoty) poczuć jego dotyku na sobie. Mimo to pociąg fizyczny czasami nade mną wygrywał, a nędzni chłopcy w klubie czy dobrze obdarzone przez naturę dziewczyny przy barze nie mogli się nawet równać z jego szatynem. Wręcz nie dorastali mu do pięt. 

Zastanowiłem się dłuższą chwilę zanim podjąłem decyzję i niedługo pozbawiłem się swojej ciut przydużej koszuli odpinając przy niej guzik po guziku. Doskonale widziałem jak mężczyzna śledzi wzrokiem ruch moich dłoni i przyznam szczerze, że napawałem się tym widokiem jak tylko mogłem.
 - To, że w tym momencie to zrobię, nie oznacza, że nie jestem zły. Dalej uważam cię za dupka i skończonego debila. - Powiedziałem twardo i rozebrany już podszedłem do niego palcem wskazującym dźgając go w tors by ten usunął się z drogi.

Pełnym gracji krokiem (a przynajmniej w moim odczuciu) wszedłem pod prysznic i spojrzałem na niego wymownie czekając, aż ten łaskawie zrobi to samo.
 - Zamierzasz tu przyjść czy potrzebujesz zaproszenia? - Uniosłem brwi ku górze i zasunąłem szklane drzwiczki od prysznica, a następnie odkręciłem wodę tak że w chwili stałem się cały mokry. 
Oczywiście wszystko to robiłem przodem do niego czując się jak jakaś rasowa dziwka, ale to tylko mały szczegół.

Andrew?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz